|

- jestem twórcą witryny. Pracuję na posadzie państwowej. Aktualnie kieruję komórką organizacyjną zajmującą się zaopatrzeniem w pewnej specyficznej szkole... Wędkarstwem zajmuję się od wielu lat, ale
jestem w pełnym tego słowa znaczeniu - amatorem. Stronę postanowiłem
zrobić dopiero we wrześniu 2005r. Nie jest ona w żadnej części profesjonalna, lecz amatorska. I tak właśnie proszę ją traktować. Robię to w celu udokumentowania naszych poczynań i sądzac po licznikach odwiedzin - nasza strona robi się coraz popularniejsza. Wiele osób nawiązuje z nami kontakt dzieki tej stronce. Zachęcam do tego i Ciebie!
Możesz kontaktować się ze mną :
e-mail :
robert@pilker.info
- pracuję również na posadzie
państwowej
(teraz w jednej firmie z Robertem). Pracuję w szkole zawodowej
(bardzo specjalistycznej) i robię to do czego mam najlepsze
przygotowanie i doświadczenie. Wcześniej do moich zadań należało
dbanie o bezpieczeństwo na drodze, co często wiązało się z dużym
ryzykiem i koniecznością karania ludzi... Wędkarstwem zajmuję się
dość długo i jestem (jak twierdzi Robert) - profesjonalistą. Mam
dużo sprzętu i znam się na rzeczy. To ja byłem głównym sprawcą
całego zamieszania z Norwegią, jednak nikt nie ma mi tego za złe...
Aha - to ważne - jestem kuzynem
Roberta

Możesz kontaktować się ze mną :
e-mail : marcin@pilker.info

- biznesmen, właściciel dużej
firmy w branży budowlanej. Pasjonat wędkarstwa, szczególnie
morskiego. Zaangażowany w problemy społeczne. Wie czego chce i jak
to zrobić.
- pełni ważną funkcję kierowniczą
w instytucji państwowej. Stanowi bardzo istotne ogniwo w całej
grupie. Jest doskonałym organizatorem, a na wyprawach - pełni rolę
osoby czuwającej nad całością. Jest dobrym kucharzem.

- pracuje na posadzie
państwowej. Jest doskonałym fachowcem w tym co robi. Ma swoje zdanie
i potrafi zadbać o wszystko do czego się zobowiąże. Ma poczucie
humoru i potrafi rozbawić towarzystwo. Liczy się dla niego dobra
zabawa, a ryby są do tego przyczynkiem, a nie koniecznością. Wie co
mówi i co robi.
- ma swój własny interes w
branży uwielbianej przez wielu, o który potrafi zadbać. Jest
pasjonatem wędkarstwa. Wie czego chce. Pełnił rolę organizatora
zaopatrzenia przed wyjazdem. Od 2007 roku nie bierze jednak udziału w naszych wyprawach.

- wędkarz i myśliwy. Obie pasje
są dla niego ważne. Pasjonat przyrody i natury. Pracuje w firmie
państwowej i doskonale zna się na tym co robi. Doskonały
organizator. Sporo spraw przedwyjazdowych związanych z wyposażeniem
i zaopatrzeniem jest załatwianych właśnie przez niego. Niesamowicie wytrwały - zawsze walczy najdłużej z nas.
- pierwszy raz trzymał wędkę
w ręku właśnie w Norwegii. Od tego czasu inwestuje w sprzęt i jest
coraz lepiej przygotowany do wędkowania. Nie musi łowić ryb za
wszelką ceną. Bardzo sobie ceni całą otoczkę związaną z wyjazdami,
dobrą pogodę i przygodę. Uwielbia przebywać na łonie natury. Jest najwytrwalszym kierowcą i szyprem spośród wszystkich uczestników wypraw.
W 2006 roku ekipa wyjazdowa
powiększyła się o 4 nowych kolegów:

- doświadczony wędkarz śródlądowy, także na morzu znalazł się od razu. Przesympatyczne i wesołe usposobienie Mirka przydaje się na naszych wyjazdach. Najważniejsze jest to, że nie musi złowić za wszelką cenę, jak mówi na wszystko przyjdzie czas. Aha, gotuje przewspaniały żurek, który ratuje nam życie po podróży do miejsca zakwaterowania. Przez niego wielu kolegom kręci się w głowie podczas wyjazdu ;-)
- jak my wszyscy, nie musi
złowić okazu aby się dobrze bawić na wyjeździe. Zawsze dobrze przygotowany i wyposażony do każdego wypłynięcia. Na wyprawie robi mnóstwo zdjęć i co najważniejsze dobrze wykadrowanych i dobrej ostrości, co niektórym kolegom się nie udaje (podwójna ostrość po trunkach, trzęsące się rączki :)...). Jednym słowem dobry wędkarz i fotograf. Warto odnotować fakt zajęcia 1 miejsca w sezonie 2009 z super wynikiem - dorszem o wadze 22,5kg!

- wędkarz od zawsze... w naszym rejonie zamieszkania nie ma chyba wody, której by nie odwiedził z wędką. Doskonale wyposażony i przygotowany. Trochę szkoda, że ostatnio go z nami nie ma, ale to lepiej dla norweskich fiordów więcej ryb w nich zostanie. .
- pasjonat wędkarstwa morskiego,
nie tylko norweskiego, ale także naszego rodzimego na Bałtyku. Prywatnie przedstawiciel "inicjatywy własnej". Ponieważ zęby zjadł na wędkowaniu niczego się nie uczył, od razu przystąpił do łowienia i to skutecznego. Razem z Marianem zwolennik perfekcyjnego przygotowania złowionych rybek do zamrożenia..
W 2007 roku ekipa wyjazdowa
powiększyła się o kolejnego nowego kolegę:
 - tak jak my wszyscy przede wszystkim nastawiony na wędkarską przygodę, a potem dopiero wyniki. Mało mówi dużo robi, w naszej grupie kolejny przedstawiciel własnego "biznesu". Zaaklimatyzował się od razu - zresztą z wzajemnością. Zgłębił tajniki morskiego wędkowania bardzo szybko. Widać to po wynikach - w 2009 roku zajął 2 miejsce (dorsz 19kg). Połknął bakcyla szybko i teraz nikt sobie nie wyobraża wyprawy bez niego.
W 2009 roku ekipa wyjazdowa
powiększyła się o kolejnego nowego kolegę:

- kolejny człowiek interesu w naszej ekipie. Tak jak każdy z nas szybko polubił wyjazdy po norweską przygodę i nie wyobraża sobie sezonu bez polowania na norweskiego dorsza. Mirek to wielbiciel uisge beatha - czyli wody życia. Lubi zabawę i walkę z kijem. Jest wytrwały i łatwo się nie poddaje.
W 2010 roku ekipa wyjazdowa
powiększyła się o kolejnego nowego kolegę:

- nasz nowy kolega "łapie wiatr"... i to w sensie dosłownym! Buduje i serwisuje wiatraki o mocy od kilkuset kilo do kilku megawatt. Ma duże doświadczenie w bałtyckim wędkarstwie morskim. Zakochał się w Norwegii tak jak każdy z nas i chyba też nie wyobraża juz sobie sezonu bez norweskich fiordów.
|