Norwegia - wędkarski raj
Tutaj wpisz tekst
Strona główna O nas Wyprawy Ryby Sprzęt Forum

 

 

Przeszukaj stronę Przeszukaj Internet

Powered by FreeFind

Wpisz e-mail

Księga gości

Linki

Mapa

Przydatne informacje

 

 

 

 

 

 

1)                   Wędki

Do Norwegii staramy się zabierać ze sobą kilka zestawów wędek o różnej długości i różnym ciężarze wyrzutowym.

 

Łowiąc z łodzi nie potrzebujemy długich wędek. W zupełności wystarczą takie o długości 210-240cm. Krótkie wędki mniej nas będą męczyły przy holu dużej ryby (a z dużej głębokości np. 100m i rybie 15kg zaręczam, że jest co robić). Dłuższe wędki przydadzą nam się natomiast przy łowieniu z brzegu. Pogoda w Norwegii jest bardzo zmienna (co mieliśmy okazję odczuć na własnej skórze). Może się zdarzyć, że pojedziecie na swoją wymarzoną wyprawę, a tu pogoda uniemożliwi wypłynięcie łodzią. Wtedy można spróbować  brzegu (można oczywiście łowić też w dobrą pogodę np. przy grilu i piwku ;-) ). Wtedy lepsze będą wędki dłuższe 300cm i więcej, ale oczywiście solidne, o dość dużym ciężarze wyrzutowym. Warto również dodać, że nie sprawdziły się nam wędki (oczywiście takie z niższej półki cenowej), posiadające zamiast przelotek – rolki. Plecionka wkręca się i przeciera. Wszyscy zrezygnowali z takiego rozwiązania na rzecz tradycyjnych przelotek.

2)                  Kołowrotki

Do ciężkich połowów morskich najlepiej używać multiplikatorów. Im „cięższe łowienie” (głębokość i większe okazy) tym multiplikator powinien być większy (aby pomieścić więcej plecionki) i bardziej wytrzymały (z reguły oznacza to lepszą firmę i wyższą cenę).

 

Przedstawiony powyżej multiplikator ma jeszcze jedną cechę – licznik wysuniętej plecionki (nie głębokości!). Pokazuje on (w stopach) ile plecionki zostało już wysuniętej. Nie jest to jednoznaczne z głębokością. Wiele zależy od siły prądów morskich. W ekstremalnych warunkach przy silnym wietrze, braku tzw. dryfkotwy (patrz niżej) i np. w czasie silnego przypływu – lekki pilker (szczególnie na plecionce o dużej średnicy) może wręcz układać się prawie poziomo i odpływać daleko od łodzi. Licznik przydaje się jednak, ponieważ możemy umieścić przynętę mniej więcej na tej samej głębokości jeśli tylko ustalimy głębokość żerowania ryb w danym miejscu. Do używania multiplikatorów trzeba się oczywiście przyzwyczaić. Najczęściej są one produkowane w takiej wersji, że przy prawidłowym umieszczeniu go w czasie połowów nad wędką, korbka znajduje się z prawej strony. Niektórym to przeszkadza. Inna kwestia to umiejętność przytrzymywania kciukiem wysuwającej się plecionki. Jeśli tego nie będziemy robili, to bardzo szybko okaże się, że plecionka zaplątała się na rolce… Oczywiście im cięższy pilker tym bardziej trzeba na to uważać (są też takie multiplikatory, które „same” przytrzymują wysuwającą się plecionkę, ale to już klasa nieco wyższa od tej popularnej i tak naprawdę wcale nie jest to aż tak potrzebne). Takie przytrzymywanie kciukiem plecionki na rolce pełni jeszcze jedną funkcję - na kciuku będziemy czuli brania ryb. Każde zkłócenie (szrpnięcie, zatrzymanie itp.) w rozwijaniu się plecionki, to branie ryby. Nie ma innej możliwości ponieważ nic poza rybą nie może zakłócić rozijania się plecionki. Jeszcze jedna istotna uwaga - przy nawijaniu nowej plecionki na kołowrotek (i potem po nawinięciu) trzeba pamiętać o tym żeby nie wyciągać plecionki z wodzika. Może to doprowadzić do tego, że wodzik będzie przesuwał się zupełnie inaczej niż rozwijająca się plecionka. Ciężko to potem „wyregulować”.

Jak najbardziej dużych standardowych kołowrotków też można używać do połowów. Niektórzy wręcz uważają, że taki sposób łowienia im bardziej pasuje. Ważne jest to żeby pamiętać iż jest to „ciężkie” łowienie. Jeśli kołowrotek nie jest solidny i odporny na wodę morską, to bardzo szybko się zepsuje.

 

3)                  Żyłki i plecionki

Zdecydowanie w wędkarstwie morskim polecamy plecionki. Szczególnie w Norwegii, ze względu na duże głębokości. Im głębiej (a łowienie na głębokości powyżej 200m jak najbardziej jest możliwe i jeśli się chce złapać pewne gatunki ryb – wręcz konieczne), tym jest to bardziej odczuwalne. Żyłki są niestety rozciągliwe. Przy dużych głębokościach „szarpnięcia” wędką musiałyby być bardzo wyraźne, a i tak pilker na końcu mógłby ledwie drgnąć.

 

 

Przedstawiona na zdjęciach plecionka to najmocniejsza broń w naszym ekwipunku i chyba nawet nieco zbyt mocna… Poza tą plecionką używamy różnych innych plecionek innych producentów np. Dragona o mniejszej średnicy i mniejszych wytrzymałościach np. 28,5 kg (śr. 0,35mm) i 21,5 kg (śr. 0,25mm) . Większe średnice plecionek powodują, że musimy używać cięższych pilkerów (plecionka stawia większy opór wodzie), a wytrzymałość rzędu 20 kg i tak powinna wystarczyć. Plecionki typu FLUO (żółte lub pomarańczowe) są polecane do połowów w morzach ale mają z reguły nieco mniejsze wytrzymałości. Jaskrawy kolor powoduje, ze lepiej widzimy co się dzieje z plecionką w miejscu styku z wodą. Rybom morskim jaskrawy kolor z kolei w niczym nie przeszkadza. Szczerze mówiąc, używamy plecionek standardowych i FLUO i większych korzyści z tych drugich nie zaobserwowaliśmy.

Długości plecionek oczywiście uzależnione są od możliwości kołowrotków i potrzeb (jeśli chcemy łowić np. na głębności 100m – powinniśmy mieć na kołowrotku co najmniej 200m a najlepiej 250-270m). Najczęściej używamy plecionek o długościach 270m ale np. Marian na swoim super multiplikatorze ma 1000m plecionki o wytrzymałości 37kg!

4)                  Przynęty:

a)                  Pilkery

Jako przynęty polecamy oczywiście przede wszystkim pilkery. Na rynku jest ich mnóstwo, o różnych kształtach i wagach. Poniżej jest przedstawionych tylko kilka „łownych” w Norwegii pilkerów.

 

Przedstawione powyżej pilkery to niewielki wycinek oferty na rynku (od góry):

- HOLO PILK,

- NORGE PILKER (inaczej SOVIK),

- SHARK,

- LUCAS,

- samoróbki czyli srebrne rurki zalane ołowiem (tanie i skuteczne, ale wymagające trochę własnej pracy),

- MOLWA,

- nazwy nie pamiętam…

Warto mieć ze sobą różne gramatury pilkerów, bo ich użycie będzie w dużej mierze zależało od warunków panujących w danym dniu, pory roku (np. wiosną ryba występuje raczej przy brzegu i niezbyt głęboko – można użyć lżejszych pilkerów), potrzeb (duże ryby pewnych gatunków łatwiej złowić z pewnych głębokości… najczęściej znaczących),wędki (tzw. czułość wędki) i oczywiście upodobań wędkarza.

Jeśli nastawiasz się na duuużą rybę (a przecież po to się jedzie tyleset kilometrów) – warto czasami poprzestać na samym pilkerze (bez tzw.przywieszek) uczepionym bezpośrednio na plecionce, bądź ewentualnie (w ostateczności) z jedną (!) przywieszką, nie więcej. Jeśli zrobisz inaczej i założysz standardowy zestaw przywieszkowy (patrz dalej) – w przypadku ataku niektórych gatunków ryb np. (a właściwie w szczególności) czarniaka, możesz nie być w stanie wyciągnąć ryb z wody, a najpewniej po prostu zerwiesz cały zestaw. Czarniaki atakują stadami i często potrafią zaatakować wszystkie będące w wodzie przynęty. Jeśli np. zastosowałeś zestaw przywieszkowy z 3 przynętami i oczywiście pilkera to możesz się liczyć z tym, że będziesz miał na wędce 4 ryby. Przy założeniu np. że każda będzie miała 5 kg (co jest oczywiście całkiem prawdopodobne) to razem będzie już 20 kg . Każdy czarniak będzie dodatkowo ciągnął w swoją stronę plącząc skutecznie cały zestaw. Może się zdarzyć też, że będą to ryby dużo cięższe. W takiej sytuacji praktycznie nie ma szns wyciągnięcia wszystkich ryb, tracąc jednocześnie część lub cały zestaw.

b)                  woblery

Można oczywiście stosować na morzu woblery. Nie mamy w tym względzie zbyt dużych doświadczeń, ale pewne tak. Marcinowi udało się złowić na coblera GIANT CHUBBY (90g) halibuta ok. 3 kg .

 

Było to w dość ciekawych warunkach pogodowych – kwiecień, piękna pogoda, całkowita „flauta”, totalny brak żerowania ryb. Ja (Robert) też miałem dwa ataki na ten wobler – jeden atak pozostawił ślad po zębach na woblerze…

 

I w takich warunkach sprawdził się ten wobler. Niestety innych nie mieliśmy i nie używaliśmy.

c)                  przywieszki

Różnorodność przywieszek na rynku jest obecnie również imponująca. Przywieszki są bardzo przydatne, zwiększają atrakcyjność zestawu, ale trzeba ich używać z głową… Jeśli żerują i biorą duże ryby, zakładanie przywieszek do zestawu jest dalece ryzykowne (o przywieszkach, napisałem trochę przy okazji pilkerów). Niektóre przywieszki z bogatej oferty sklepów:

 

 

 

 

Zestawy przywieszkowe powinny być zrobione przy pomocy solidnej żyłki, bądź linki stalowej. Pamiętajmy przy konstruowaniu zestawów o wytrzymałości poszczególnych elementów zestawu. Jeśli zestaw przywieszkowy jest mocniejszy jak plecionka (czego raczej nie powinniśmy robić), to takim „zaworem bezpieczeństwa” mogą być np. kółka łącznikowe. Jeśli zestaw opiera się na żyłce (przy większych rybach min. 0,7 mm ), to najczęściej taki zestaw zrywa się na węzłach lub w miejscach uszkodzeń (nawet niewielkich) żyłki. Dlatego zakładając zestaw trzeba zwracać uwagę na wszelkie uszkodzenia żyłki i niestety trzeba się liczyć z utratą pilkera… Warto dodać, że przywieszki są nieocenione przy połowach śledzi lub młodych czarniaków (a właściwie czarniaczków), jeśli ktoś się lubi bawić.

d)                  gumki

Połowy przy pomocy tzw. gumek jest jak najbardziej możliwe. Takie łowienie jest szczególnie udane na wiosnę, kiedy ryby są blisko brzegu na niewielkich głębokościach. Takie spiningowanie w pewnych warunkach jest bardzo skuteczne. My używamy główek jigowych ołowianych o gramaturze 40g i przynęt gumowych TWISTER w kolorach przede wszystkim fluo, żółtym i z brokatem.

 

5)                  Akcesoria wędkarskie

Kotwice i haki powinny być wykonane z nierdzewnej stali (odpornej na sól morską), inaczej bardzo szybko zardzewieją. Powinny mieć oczywiście również odpowiednie rozmiary. Kotwice o wymiarze 5/0 (lepiej 6/0,a w ostateczności 4/0). W ofercie sklepów znajdują się obecnie również kotwice z przyklejonym tworzywem świecącym w ciemności, co uatrakcyjnia nasz zestaw (na zdjęciu poniżej są to kotwice: lewa o wymiarze 6/0 i prawa o wymiarze 4/0). Haki są wykorzystywane do tworzenia własnych przywieszek (patrz 3-cie zdjęcie powyżej) lub mogą służyć do zrobienia zestawu z przynętą naturalną (np. krewetką).

 

Na zdjęciu poniżej widać inne bardzo istotne elementy wyposażenia – krętliki i kółka łącznikowe. Są one ważnym elementem zestawu. Powinny pełnić rolę tzw. „zaworu bezpieczeństwa” ale również nie mogą być zbyt słabe. Te elementy powinny zostać odpowiednio dobrane do zestawu składającego się z plecionki i ewentualnie żyłki (lub np. linki stalowej o czym pisałem wcześniej) w zestawie przywieszkowym. Wielu producentów tych elementów nie podaje niestety ich wytrzymałości a jedynie średnicę. Są jednak wyjątki. Należy do nich np. firma Kostal, która oferuje kółka łącznikowe o bardzo zróżnicowanych parametrach. Pozwala to prawie idealnie dopasować odpowiednie kółka do naszego zestawu. Warto tutaj wspomnieć o tym jak się zachować w przypadku zaczepu (co się zdarza w Norwegii z racji skalistego dna). W takiej sytuacji powinniśmy aby uratować sprzęt, najpierw należy „popływać” łodzią wokół zaczepu ciągnąc i popuszczając linkę (w 90% przypadków daje to pozytywny rezultat, aczkolwiek wiąże się z koniecznością wyciągnięcia zestawów przez wszystkich łowiących z łodzi w tym czasie). Jeśli to jednak nie pomoże to należy otworzyć kabłąk kołowrotka, a plecionkę (lub żyłkę) owinąć kilka razy naokoło kawałka drewna (może być np. trzonek od osęki). Odpływasz łodzią, mając nadzieję że zestaw będzie silniejszy od zaczepu, tzn. albo rozegnie się kotwiczka, albo właśnie kółko łącznikowe lub krętlik (stąd m.in. ich odpowiedni dobór jest bardzo istotny). A jeśli nie, to plecionka w 90 % przypadków rwie się na węźle przy zestawie, tak wiec tracisz jej tylko kilka centymetrów.

 

Wężyki, rurki termokurczliwe – przydadzą się do uatrakcyjniania naszych zestawów (chodzi o kotwice, na których umieszcza się obcięty pod pewnym kątem kawałek takiej rurki), lub do tworzenia własnych przywieszek. Bardzo dobre kolory takich rurek to czerwony (!), żółty lub wszelkie odmiany „fluo”.

 

6)                  Łodzie i silniki  

Wybierając się do Norwegii na ryby morskie należy przyjrzeć się ofertą pod kątem oferowanych łodzi. Ma to olbrzymie znaczenie, szczególnie wtedy gdy mamy zamiar łowić nie wgłębi fiordu, a na otwartym morzu. W takim przypadku łodzie powinny być odpowiednio duże z uwzględnieniem ilości osób łowiących na jej pokładzie (18 – 20 stóp, czyli conajmniej od 5,5 do 6 metrów co powinno wystarczyć na 3-4 osoby) i stabilne. Silniki powinny mieć odpowiednią moc (w Bakkan-Wahl mieliśmy łodzie z 25 konnymi silnikami i były one odpowiednio mocne). Moc silnika doceniliśmy szczególnie w jednym dniu, gdy wypłynęliśmy na połów w dość silny wietrze. Wszystko było w miarę dobrze, gdy odpływaliśmy od brzegu z wiatrem. Skóra nam zbladła jednak, gdy postanowiliśmy zawrócić i musieliśmy płynąć pod silny (coraz bardziej) wiatr. Było to niezapomniane i niebezpieczne przeżycie. Moc silnika i umiejętne „dodawanie gazu” przez Marcina w rytm fal, pozwoliło nam bezpiecznie wrócić do portu. W przypadku większych silników, ma się również większy zasięg. Niestety większy silnik to też większe zużycie paliwa (chociaż różnica w zużyciu przy płynięciu pełną mocą łodzią o małym silniku i łodzią z dużym silnikiem ale na normalnych obrotach nie będzie istotna).

7)                  Inne akcesoria

a)                  GPS-y  

Jest to bardzo przydatne urządzenie, pomagające precyzyjnie ustalić miejsce połowów. Można oczywiście łowić bez takiego sprzętu (w miarę blisko jakiegoś punktu odniesienia), ale jest to kłopotliwe i niewygodne. W miejscach w których byliśmy było sporo punktów odniesienia (wysepki, skałki, boje itp.) ale bez GPS-a trafienie w to samo miejsce było bardzo kłopotliwe i zajmowało sporo czasu. GPS umożliwia szybkie i precyzyjne ustalenie punktu i powrót w to samo miejsce następnego dnia albo np. w następnym roku (w kolejnym roku trafimy bez problemu w te same miejsca w których łowiliśmy piękne ryby rok wcześniej). GPS-y pełnią jeszcze inna bardzo ważną rolę - wpływają w sposób bardzo istotny na nasze bezpieczeństwo! My w naszym GPS-sie (Garmin Vista-C) mamy wprowadzone waypointy z niebezpiecznymi miejscami i wiemy, gdzie możemy spotkać skały kryjące się tuż pod wodą. A w Norwegii takich miejsc niebezpiecznych jest bardzo, bardzo wiele. Należy pamiętać jeszcze o przypływach i odpływach. W czasie przypływu bez problemu przepłyniesz nad jakąś skałką, ale tego samego dnia (np. podczas powrotu z łowiska) gdy trafisz na odpływ może się okazać, że przepłynięcie nie będzie możliwe. W Norwegii rozpoznanie łowiska ma decydujące znaczenie! Najlepiej oczywiście jest mieć w swoim GPS-ie profesjonalną mapę morską ( o ile Cię tylko na taką stać (koszt niestety niemały)...

b)                  echosondy

Kolejne bardzo potrzebne urządzenie. Warto mieć je na pokładzie łodzi. W zależności od typu pokazuje więcej lub mniej (ławice ryb, pojedyncze sztuki, głębokość, trójwymiarowość itp. Jeśli chcesz zabrać takie urządzenie z Polski (bo np. jesteś właścicielem takowego - pamiętaj o kłopotach związanych z montażem (nieprawidłowo zamontowana na wiele się nie przyda, a poza tym pamiętaj o maksymalnej głębokości na jaką została przewidziana). Zdecydowanie najwygodniej jest skorzystać z echosondy na miejscu (wypożyczonej od właściciela i przez niego profesjonalnie zamontowanej). Najczęściej za takowe dodatkowe wyposażenie trzeba dodatkowo zapłacić (ok. 500 NOK/tydzień), ale często są też oferowane łodzie od razu wyposażone w echosondę. Jedno jest pewne - jest to urządzenie bardzo przydatne na pokładzie łodzi i warto na pewno je mieć itp.

LINKI z portalu Tarnowskiego Klubu Spinningowego "POTOK":

Część 1 Wprowadzenie

Część 2 Zasady działania

Część 3 Osiągi

Część 4 Częstotliwość

Część 5 Przetworniki

c)                  mapy

Szalenie ważne. Najlepiej jest mieć mapy, które możemy wykorzystać w GPS-sie. W przypadku Garminów są to mapy Blue Chart, niestety dość drogie... W naszym przypadku Marcin zrobił własną elektroniczną mapę okolic Bakkan-Wahl, którą z powodzeniem wykorzystywaliśmy na morzu. Kosztowało go to bardzo dużo pracy, ale w 100% spełniła ona swoje zadanie. W każdym razie zawsze mniej lub bardziej zaawansowane mapy drukowane na papierze są zawsze udostępniane na miejscu przez właścicieli łodzi.

d)                  ubiór

Po trzech naszych wyjazdach do Norwegii okazało się, że najlepszym ubiorem do połowów morskich jest kombinezon pływający. Na rynku jest wiele takich kombinezonów w cenach zaczynających się od 300zł. Kombinezon pływający oprócz takich walorów użytkowych jak nieprzewiewność i nieprzemakalność ma jeszcze jedną bardzo przydatną cechę - mając go na sobie, można pływać po morzu bez kamizelki ratunkowej, która utrudnia ruchy i po prostu przeszkadza.

e)                  dryfkotwa (sea-anchor)  

Jest to rodzaj spadochronu powstrzymującego dryf łodzi. Pomaga ona w łowieniu gdyż nie odpływa się zbyt szybko z łowiska. Można wtedy obławiać miejsce mniejszymi pilkerami (o mniejszej wadze). Do tej pory nie używaliśmy dryfkotwy, ale w 2006 roku już będziemy mieli okazję wypróbować jej działanie.

f)                  nóż do filetowania ryb (Link do strony Artura Ryscha)

 

Design by Robert B.

E-Mail:    robert@pilker.info                           Version 4.0